Jak Wam mija piątek? Andzia nie może dziś napisać, więc ją wyręczę. Zacznijmy od kilku zdjęć.
Bez Pożegnania cz.3
Tu znowu przerwała. Wiedziała jednak, że musi dokończyć tę historię. Nie chciała już dłużej tłumić tego w sobie.
-To wszystko było super dopóki były pieniądze. Rodzice zorientowali się, że coś jest nie tak i przestali dawać mi kasę, której potrzebowałam coraz więcej. Bo amfa jest droga a i ona przestała nam już wystarczać. Zaczęliśmy sięgać po coraz gorsze narkotyki. Wtedy zaczęło mi gorzej iść w szkole, zawaliłam matematykę i powiedziałam rodzicom, że potrzebuję korepetycji. W tym momencie pojawił się Marek. Miał mi pomóc z matmą. Na początku tak właśnie było, ale później to on płacił mi a nie ja jemu. Oczywiście Krzyś nic nie wiedział. Zastanawiał się tylko, skąd mam kasę, ale przecież nie mogłam mu powiedzieć, że puszczam się ze starym facetem, który ma żonę i dwoje dzieci. Na pewno by tego nie zrozumiał. Za każdym razem wymyślałam nowe historyjki. Tak zaczęłam go okłamywać. Na początku było trudno, bo nie chciałam go oszukiwać, chciałam być lojalna wobec niego, ale wiedziałam, że to pomoże nam obojgu. Wtedy nie wyobrażałam sobie życia na trzeźwo. Każdego dnia musieliśmy przyćpać. Było nam jedno co, byle tylko oderwać się od rzeczywistości. Takie moje podwójne życie trwało jakieś pół roku. Później straciłam nad tym kontrolę. Przestało mi się to wszystko podobać, ale wiedziałam, że jak skończę z Markiem to nie będzie kasy a Krzysia za bardzo kocham, żeby od niego odejść. Któregoś dnia na „korepetycjach” przyłapała nas jego żona. Nie było za fajnie. Szybko uciekłam. Później to on przyjeżdżał do mnie. Kiedy się zaczęłam wykręcać ze spotkań z Markiem, zmuszał mnie do bycia z nim na siłę, często mnie nawet bił. Kochałam tylko Krzysia i nie chciałam go dłużej oszukiwać. Wiedziałam, że Marek dostał ostatnią szansę od swojej żony.
No na dziś tyle :)
Klauida






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz