wtorek, 27 listopada 2012

Dużo opowiadań

Siemka! Dziś notka krótka, bo wybieram się z Andzią do kina, więc do konkretów. Mam dzis dla Was aż 3 historie!

1. Wypadek

Śmierteny wypadek..
Była sobie kiedyś dziewczyna i jej chłopak...
Wpadli na pomysł, aby zrobić rundkę po mieście...
Jednak mieli tylko jeden kask...
Lecz to było im obojetne...
Więc pojechali...
Czuli na swojej skurze delikatny powiew wiatru i cieszyli się tym...
W pewnym momęcie dziewczyna zauważyła, że jej chłopak jedzie coraz szybciej...
Spojrzała na licznik i zauwarzyła, że jadę już 150km/h...
Poprosiła swojego chłopaka żeby zwolnił bo ona się boi...
Chłopak jej odpowiedział...
Przytul się do mnie i powiedz, że mnie kochasz...
Dziewczyna mu powiedziała...
Kocham Cię ponad wszystko mój Skarbie...
Ale proszę zwolnij..
PROSZĘ...
Chłopak na to odpowiedział...
Ściągnij najpierw mi kask i załóż go sobie...
Proszę Cię, on jest mi za ciasny...
A puźniej mnie przytul i znowu powiedz, że mnie kochasz...
Dziewczyna założyła kask, przytuliła chłopaka i powiedziała...
Kocham Cię mój Skarbie ponad wszystko na świecie...
Dzień później pisało w gazecie:
Dwoje młodych ludzi uderzyło przy prętkości 180km/h w nadjeżdżający samochód...
tylko jedna osoba przeżyła...
Dla jasności...
Przeżyła tylko dziewczyna...
w trakcie jazdy chłopak zdał sobie sprawę z tego, że hamulce nie działają...
... że zablokował się gaz...
I nie mają możliwości zwolnić...
Dlatego kazał swojej dziewczynie założyć jego kask...
I kazał jej przytulić się do niego...
i żeby powiedziała że go kocha...
Kilka dni później...
Poszła na jego grób...
Miła oczy pełne łez...
I nie wiedzial jak ma sobie poradzić ze swoim uczuciem...
Kiedy stanęła przed grobem- zaniemówiła...
Jednak puźniej usiadła...
Położyła kwiaty i kask...
I powiedział mu, że uratował jej życie...
On był jej PRAWDZIWĄ WIELKĄ Miłością...


2. Dziewczyna

Była to bardzo wspaniała dziewczyna
często powtarzał: Ty moja jedyna
bała się najgorszego, że kiedyś ją porzuci
Nie będzie chciał jej znać - ich czas nigdy nie wróci...
Wiedziała, że wtedy życia by nie miała
Nie dałaby rady... Za mocno kochała
Po jakimś czasie nie tak samo było...
Zero jego wyznań... Coś się w nim zmieniło...
Coraz rzadziej się z nią spotykał
Gdy mówił: Kocham, wzroku jej unikał
Czuła jakby była z obcą osobą
Czegoś się bała, nie była sobą
Przytuliła go mocno,
Mówiła: Kochanie...
Nie sadziła, że dziś nastąpi ich pożegnanie...
Zaczął mówić coś...: Wiesz, mam Cię dość
Ona milczała, tylko łza cichutko
Po jej policzku spływała
Mówił, że pokochał inną już
Nie wiedział, że dziewczynie
Właśnie wbijał w serce nóż
Siedziała sama myśląc o tym co się stało
Nie mogła uwierzyć... tak ją to zabolało
Do domu wracać nie chciała...
Poszła na skarpę... miejsce które tak bardzo lubiła...
Miejsce... Gdzie wszystkie swe smutki i żale wylewała...
Myślała czy teraz jest z tą dziewczyną...
Czy do niej też mówi: jesteś tą jedyną
Zranił tak bardzo jej małe serce...
Przyrzekła, że nie da się zranić nikomu więcej...
Następnego dnia jego ujrzała
Uśmiechniętego z nią idącego i nagle się zaśmiała
Wszystkie wspomnienia szybko wracały...
I znowu do oczu jej łezki napływały...
Poszła do domu
Sięgnęła do szafki z lekarstwami...
Wzięła wszystkie tabletki
I uciekła trzaskając drzwiami
Chciała umrzeć w miejscu
Gdzie kiedyś z nim była...
Poszła na skarpę i własnym oczom nie wierzyła...
Słyszała jego piękne wyznania
Płakała i była już bliska skonania...
Mówił: jej naprawdę nigdy nie kochałem...
To na Ciebie jedyną całe życie czekałem...
Tak ją te słowo mocno zabolało
Upadła na ziemię, nie wiedząc co się stało
Wyrzucała sobie swoją naiwność...
Wierzyła gdy mówił: to musi być miłość...
Otworzyła oczy i zobaczyła ją...
Patrzyła na nią i pomyślała
Że to ta sama dziewczyna
Która jej ukochanego odebrała...

Zerwała się nagle i biegła przed siebie
Krzyczała: nienawidzę Cię! Nie wybaczę Ci tego!
Zabrałaś mi wszystko... mojego kochanego!
Więcej powiedzieć nie zdołała
Wyjęła tabletki...
I jedna za drugą łykała...
Krzyknęła tylko:
Boże wiesz jakie jest moje marzenie...
posiedzę, poczekam na jego
spełnienie...
Poczuła się senna... co chwilę upadała...
Zobaczyła tego, któremu cała się oddała...
Próbował wziąć ją na ręce...
Mówiła: nie dotykaj mnie nigdy więcej!
Oczy jej się zamykały...
Tylko usta te same słowa powtarzały...
Nigdy mnie nie kochałeś... Zbędne nadzieje mi dawałeś...
I coraz ciszej i wolniej mówiła...
Bo swoje ziemskie życie właśnie kończyła...
Patrząc na niego powiedziała:
Nie zapomnij mnie... I tak kocham Cię...
Mimo że mnie skrzywdziłeś i życie moje w piekło zmieniłeś...
I on zapłakał nagle... słysząc jej wyznanie...
Odchodziła powoli... nie wiedząc co się stanie...
Czekała na chwilę... W której jej serce bić przestanie...
On chodził niespokojny, wyrzucając z siebie...
Że to przez niego ona chce być teraz w niebie
Opadło jej ciało... serce bić przestało...
On gdy to ujrzał rozpędził się, i skacząc ze skarpy zawołał: kocham
Cię!
A z jej martwego ciała, po policzku ostatnia łza poleciała...

3. Wyzwanie
Dziewczyna rzuciła wyzwanie swojemu chłopakowi aby przeżył jeden dzień bez niej . Powiedziała , by się z nią nie komunikował , a jeśli zawali to będzie go kochać już na zawsze . Chłopak zgodził się przyjąć to wyzwanie . Nie napisał do dziewczyny ani jednego sms - a , nie wykonał ani jednego połączenia , tak jakby nigdy się nie znali . Dziewczynie pozostały 24 godziny życia , ponieważ umierała na raka . Następnego dnia poszedł do dziewczyny i chciał powiedzieć '' zrobiłem to Kochanie '' zamiast tego łzy spływały mu po policzkach , ponieważ zobaczył swoją dziewczyną leżącą w trumnie z dopiskiem '' Zrobiłeś to Skarbie . Teraz rób to codziennie . Kocham Cię . '' . ; ((

Mam dla Was jeszcze opowiadanie z you tub'a. Mam nadzieję, że się Wam spodoba :)
Filmik nie był chyba długi? Tylko 7 minut :)
Klaudia

poniedziałek, 26 listopada 2012

pozory mylą

"Pozory mylą" odc.1
hej


Biegłam chodnikiem ,byłam już na borowikowej jeszcze trochę i będę na miejscu!
Wbiegłam do sali zmachana i zdyszana... otworzyłam drzwi i jednym tchem wydusiłam:
-dzień dobry! Przepraszam za spóźnienie!.. yh..-
-Witamy. Z jakiego to powodu młoda panno spóźniasz się na fizykę? I to w pierwszy dzień nauki? -burknął nauczyciel.
-Yyy... no ja. Ja dopiero się wprowadziłam. Nie było mnie na rozpoczęciu... i nie mam planu. Nowa jestem. Klasy szukałam. Przepraszam- spuściłam głowę.
-No dobrze. Siadaj. Nazywasz się Weronika Noch i przyjechałaś z Poznania? –
-tak, to ja. –ze smutniałam i wzrokiem szukałam gdzieś z tyłu wolnej ławki.
-Hey! Michał jestem. Możesz usiąść ze mną... jeśli tylko chcesz... – uśmiechnął się chłopak.
 Usiadłam obok niego i nie śmiało się uśmiechnęłam... zrobiłam się czerwona i znowu spuściłam wzrok... rozpakowałam książki. Spojrzałam na inne dziewczyny w klasie... były ładne ,zadbane i miały ładne figury. Każda z nich miała przyjaciółkę z którą siedziała . Pozostało mi siedzieć z chłopakiem ... zerknęłam na innych chłopaków i na Michała... był najładniejszym chłopakiem w klasie... zapatrzyłam się na niego...
Spojrzał w moje oczy i znowu się uśmiechnął. Ja patrzyłam mu się prosto w oczy i nie mogłam oderwać wzroku... jaki on jest śliczny.
Dotknął lekko moją dłoń ...bardzo szybko ,przez sekundę ale wydawało mi się jakby ciągle ją trzymał.
-Nie bój się, oprowadzę Cię po szkole wyjaśnię co trzeba. Na lekcjach możesz siedzieć ze mną....- wyszeptał
-Fajnie mieć w klasie tak fajnego chłopaka jak Ty. – uśmiechnęłam się i wróciłam do przepisywania notatki...
Jeszcze parę razy podczas lekcji czułam jego przeszywający mnie wzrok...

Michał pokazał mi wszystkie sale i pomieszczenia w szkole. Opowiedział o nauczycielach. Było już 2 godz. Po lekcjach a my nadal zwiedzaliśmy szkolę. Rozmawialiśmy także o sobie, co nas interesuje itp
Usiedliśmy na ławce.... zrobiło mi się smutno i nie wiem dlaczego po prostu się rozpłakałam...
-Dlaczego płaczesz? Co się stało? Weronika...-
-Wiesz... źle się tu czuje. Zostawiłam tam przyjaciółki. Chłopak jak się dowiedział ze mną zerwał i jeszcze przed moim wyjazdem znalazł sobie dziewczynę to było takie krzywdzące... do tego tu jest taki poziom nauczania. Nauczyciele podchodzą do mnie z dystansem bo jestem nowa. A w klasie oprócz Ciebie z nikim więcej się nie za przyjaźnie.... –rozryczałam się na dobre...
Michał tak mocno mnie do siebie przytulił... pogłaskał po głowie... z nim było mi tak dobrze. Płakałam jak bóbr ....mój były chłopak nawet nie miał dla nie tyle czułości co Michał. Jak płakałam to tylko mówił „Mała, Ty jak dziecko wyjesz....a nie ma o co . Weź przestań!” a Michał po prostu mnie rozumiał!
-Przepraszam....- wydukałam i dałam buziaka w policzek Michałowi.
Ja już pójdę... Michał nie szedł za mną chodź bardzo miał na to ochotę....
W domu położyłam się na łóżko i płakałam tak długo że zasnęłam... mama wracała późno więc jak przyszła wiedziała że śpię i także położyła się spać.
Obudziłam się o 4,00 rano.... zbyt długo spałam.... odrobiłam lekcje ,umyłam się i zjadłam śniadanie .... o 6,00 wstała mama. Nawet nie zauważyła że wstałam... na nic nie zwracała uwagi. Nie wyszłam z pokoju żeby jej powiedzieć że wstałam. Siedziałam tam dalej i patrzyłam przez okno.
Wyszła... znalazła sobie dobrze płatną prace w której spędza cały dzień! Rozumiem ja chce się oderwać od tej chorej rzeczywistości...od kiedy zostawił nas tata postanowiliśmy się przeprowadzić jak najdalej od nich! Mama zajęła się pracą żeby zapomnieć.... przez to wszystko nie radziłyśmy sobie z emocjami i często płakałyśmy razem do nocy.... ciągle miałam mieszane uczucia... było mi przykro, miałam żal do taty....
O 7,00 byłam już w szkole. Michał tez już był... tak myślał że przyjdę wcześniej.
Powiedziałam mu o wszystkim... objął mnie.... tak mocno.... było mi bardzo miło... zakochałam się!
Nawet przy moim byłym nie czułam się tak jak z nim.... rozmawialiśmy o NAS!

niedziela, 25 listopada 2012

Bez tytułu :D

Siemka!
Sorka, że nie pisałam, ale dzis mam mało czasu. Moja przyjaciółka z Włoch we wakacje się zakochała w takim jednym Michale i on z nią od wakacji nie gada. Nie zerwali, a on ma CHYBA inną, a ona go nadal kocha. Pokręcona jakaś.:)

Inna

Nareszcie, zbliża się ta godzina, przyjazdu Michała. Michała - chłopaka, którego kocham nade wszystko. Kocham i nigdy kochać nie przestanę! Przyjechał! Widzę go, przytulam, całuje,ale jest coś nie tak. Wzrok nie jest taki ja dawniej, jego ramiona nie trzymają mnie w ogóle, a pocałunek - nie ma żadnego!

- Czy wszystko w porządku? - Pytam z nikłym uśmiechem na twarzy, lecz widziałam, że jego uśmiech znika, tak jak okręt za horyzontem.
- Moniko ja... - Urwał
- Nic nie mów! Ja wiem, że mnie bardzo kochasz. Nie musisz mi...
- Nie!!! - Krzyknął
- Co nie? - Widząc w jego samochodzie jakąś dziewczynę, zapytałam - A, to pewnie ta twoja kuzynka, o której pisałeś mi w listach. Tak?
- Nie! Moniko! Ty nic nie rozumiesz. Ja Cię już nie kocham, a ta dziewczyna w samochodzie to Anita, moja nowa dziewczyna.
- Co?! - Mówiąc to łzy płynęły mi z oczu jak fala morska.
- Widzisz Moniko, jest takie przysłowie: samochód sprzedawaj daleko od domu, a dziewczyny szukaj blisko domu.

Powiedział i odszedł. Co to ma znaczyć? Czy to już koniec mojego szczęścia? Dlaczego? - Myślałam.
Wybiegłam z mieszkania. Wybiegłam by zatrzymać moją jedyną miłość - krzycząc wbiegłam pod ruszający samochód. Dobrze wiedziałam, co robię. Kocham go i nigdy nie przestanę, bo jak mogę pokochać kogoś innego nie żyjąc na tym świecie. Tak właśnie umierają myślałam: Jestem,ale czy na pewno? Żyję,ale czy napewno tak jak chciałam? Wiem jedno, teraz już zawsze szcześliwie!

Teraz wiersz.

Kiedy się urodziłaś padało, 
ale to nie był deszcz - to były łzy, 
płakało niebo, bo straciło swoja najpiękniejszą gwiazdę... 

Jesteś piękna jak kwiat róży. 
Różnisz się od niego jedynie tym, 
Ze rozkwitasz również w zimę 
Niczym paproć w noc Świętojańska... 

Piękne są przeboje, lecz 
Najpiękniejsze są oczy Twoje. 

Jesteś Aniołem co zstąpił z chmur,
A blaskiem słońca jest uśmiech Twój,
Czysta jak łza, prawdziwa tak,
Jesteś jak Wiosna co ożywia świat! 

Każdy gwiazdę ma na niebie, 
dla każdego gwiazda lśni. 
Ja wybrałem właśnie Ciebie, 
moja gwiazda jesteś Ty. 

Czy twój ojciec był złodziejem? 
Bo skradł gwiazdy z nieba 
i włożył je w Twoje oczy.

I drugi wiersz.


Piękne są róże i piękne powoje, 
lecz najpiękniejsze jest imię Twoje 

Prosiłem Anioła żeby Cię pilnował, 
Ale On odmówił! Powiedział że 
Anioł Aniołka nie musi pilnować... 

Musisz być zmęczona, 
bo cały dzień biegałaś w moich myślach. 

Nie znam słów tak pięknych, którymi 
Mógłbym Cię opisać. Nie znam zjawisk 
Tak cudnych, do których mógłbym Cię 
Porównać. Słowo piękno nazbyt jest 
Ubogie, aby w pełni oddać twa urodę. 
Słowo cudowna znaczy zbyt mało, 
By określić dobroć Twą całą. 

Twój uśmiech jest białym tulipanem
kwitnącym pośrodku pustyni 

Nie znam drugiej takiej kobiety 
Jak Ty. Choć jest ich wiele 
Żadna nie jest Tobą, żadna 
Niema tak cudownych oczu, żadna 
Niema takich pięknych ust, żadna 
Niema takich ładnych małych 
Uszek, po prostu żadna niema 
Tego czegoś co masz ty, a to cos? 
A to jesteś właśnie cala ty.




Jakie to słłłit. Też bym tak chciała, a Wy?? Teraz kilka cytatów:


"W dniu, w którym radość innych staje się Twoją radością,
w dniu, w którym cierpienie innych staje się Twoim cierpieniem -
masz prawo powiedzieć kocham." 

"Bardziej od pieniędzy, potrzebujesz miłości. 
Miłość to siła nabywcza szczęścia."


"Miłość to dwie samotności, które spotykają się i wspierają."


"Bóg jest zawsze w pobliżu ludzi okazujących sobie miłość."


"Co to jest miłość ? To spacer podczas bardzo
drobniutkiego deszczu. Człowiek idzie, idzie i dopiero po 
pewnym czasie orientuje się, że przemókł do głębi serca."

"Człowiek szuka miłości, bo w głębi serca wie, że tylko miłość 
może uczynić go szczęśliwym."

"Gdy zapraszamy Przyzwyczajenie, Miłość wychodzi."


"Im większy człowiek, tym głębsza jego miłość."

Mam dla Was jeszcze jedną ważną informację, otóż Nie będę pisała już na tamtym blogu. To bez sensu. Od dziś piszę na tym :)

Klaudia <:3)~


środa, 21 listopada 2012

Z powrotem

Siemka!
Postanowiłam znów pisać z Andzią.



Nie bede wam wszystkiego szczegolowo opisywac bo zanudzicie sie na smierc. Moje serduszko jest zajete juz ponad poltora roku. Poltora roku... smutkow... zmartwien....cier pien... ale tez chwil wspanialych dla ktorych czlowiek chcialby zatrzymac czas, dla ktorych pragnie zyc. Zaczelo sie calkiem normalnie. On- 3 klasa gimnazjum (nie bede pisac imienia bo to nieistotne), Ja- 2 klasa gimnazjum. Poznalismy sie calkiem normalnie. Zostalam przewodniczaca szkoly, a ze on byl "od sprzetu" to trudno bylo nie miec z nim kontaktu :P Mialam chlopaka wiec nie zwracalam na niego zbytniej uwagi... jednak pewna dyskoteka wszystko zmienila... na tej dyskotece poznalam go blizej,rozmawiali my troszke i doszlam do wniosku ze to bardzo fajny chlopak. Tak mijaly miesiace... zauwazalam ze on sie mna interesuje, ale zauwazalam takze w sobie ze on juz nie jest mi obojetny... Az pewnego dnia poprosil abysmy byli razem... nie zgodzilam sie,poniewaz on mial jeszcze jakas dziewczyne na oku (trojkacik? nie to nie dla mnie), ja mialam chlopaka, a tak pozatym nie bylam jeszcze przygotowana, nie bylam pewna swoich uczuc... ale teraz bardzo zaluje swojej decyzji...Po tym wszystkim nie odzywalismy sie do siebie, on twierdzil ze bardzo mocno go zranilam,i ja to doskonale wiedzialam. Widzialam ze bardzo mocno cierpi, i ja takze cierpialam.Nie moge sobie wybaczyc tego ze zaprzepascilam to wszystko. Staralam sie wszystko naprawic, powiedzialam mu co do niego czuje.On twierdzil ze to same klamstwa... nie bylpewny moich uczyc, ranil mnie czasami bardzo mocno, chcial zadac mi taki sam bol,jaki ja zadalam mu.Rozumialam go,rozumialam dlaczego to wszystko robi... Mowil ze to juz koniec,jednak swoim zachowaniem przeczyl samemu sobie, wiedzialam ze byl zazdrosny, zdarzaly sie chwile kiedy bylismy bardzo blisko, takimi chwilami zylam. Od tego czasu minelo juz ponad rok. Miedzy mna a nim uklada sie roznie, byly momenty kiedy bylismy bardzo mocno polkoceni,ale byly tez i te o ktorych mozna wspominac.... i wspominac... i tak to sie ciagnie po dzien dzisiejszy... on doskoanle wie co do niego czuje,probowalam juz zapomniec, znalezc sobie chloapka,lecz to wszystko wraca...jak bedzie? nie wiem... wiem tylko tyle ze naprawde bardzo mi na nim zalezy, jeszcze dla nikogo nie pisalam wierszy, a on jest tym pierwszym... pierwszym dla ktorego poswiecilabym tak wiele....

Kilka cytatów:

Gram miłości ma większą wartość niż tona luksusu.

Pierwsze westchnienie miłości to ostatnie wejrzenie rozumu.

Miłość nie leci z kranu jak woda, nie możesz jej odkręcać i zakręcać, kiedy tylko zechcesz.



Mam dla Was tez wyjasnienie, definicję słowa Miłość :)

Milosc - jest jak narkotyk. Na poczatku odczuwasz euforie, poddajesz sie calkowitemu nowemu uczuciu. A nastepnego dnia chcesz wiecej. I choc jeszcze nie wpadles w nalog, to jednak poczules juz jej smak i wierzysz, ze bedziesz mogl nad nia zapanowac. Myslisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz sie do niej i stajesz sie uzalezniony, wtedy myslisz o niej przez trzy godziny a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w poblizu, czujesz to samo co narkomani, kiedy nie moga zdobyc narkotyku. Oni kradna i ponizaja sie, by za wszelka cene dostac to czego tak bardzo im brakuje.
A ty jestes gotow na wszystko, by zdobyc milosc?

Klaudia



wtorek, 20 listopada 2012

odwiedziny + dodatek

Siema!

Klaudia znów ze mną pisze huraaa... !!



Odwiedziny

To przypominać może jedno z waszych własnych doświadczeń. Z pewnością macie podobne za sobą, tyle tylko, że trzeba wydłubać je z zakamarków pamięci, z sieci waszych własnych neuronów, splątanych niczym kłębek nici, do których dorwał się spragniony beztroskiej zabawy, młody kot. Wyobraźcie sobie wasze własne otoczenie, znane wam dobrze i przyjazne, jeśli to właściwe słowo. Na przykład wasze własne mieszkanie, czy choćby pokój, nawet dzielony ze starszym bratem, lub siostrą. Niezależnie od tego, czy mieszkacie w dzielnicy willowej na obrzeżach miasta, w bloku z wielkiej płyty (swoją drogą to frapujące, że podobne budowle nie zaczęły się jeszcze składać, jak domki z kart), czy też w przeludnionym akademiku, gdzie weekendowe „imprezki” cichną dopiero przed kolejną sesją. Z pewnością macie jakiś własny kąt, choćby i niemiłosiernie ciasny… Własny, więc znany na tyle, by z zamkniętymi oczami trafić do łazienki, czy kuchni. Przestrzeń, której aranżacja jest waszym własnym dziełem, lub też, przynajmniej, czymś znanym wam i nie niosącym nagłych i nieprzyjemnych niespodzianek. Wycinek trzech wymiarów, ograniczony płaszczyznami ścian, w których miejscami prześwitują okna. Stół, krzesła (niekiedy zmieniające swoje stałe miejsce pobytu, z reguły jednak przewidywalne jak oswojony inwentarz), kredens z babciną porcelaną, półki wypełnione książkami, których nie zdążyliście (nie mieliście potrzeby i chęci) przeczytać, jakaś sofa. Kredens z porcelaną nie jest obowiązkowy, to jasne. Na podłodze deski, pokryte świeżym lakierem, czy bejcą, olejowane może, albo też dla odmiany wytarte i spękane, dzielone coraz szerszymi szczelinami pełnymi brudu. Pod stołem dywan, albo nie. Wnętrze. Takie, po którym od biedy można się poruszać nocą, nie zapalając światła. Czujecie to? No właśnie. To teraz wyobraźcie sobie jeszcze jakiś detal. Jeden z tych, które nie przyszły mi do głowy, gdy starałem się to odmalować. Jakieś pianino pod ścianą, gierkowski segment „na wysoki połysk”, tapczan, kwietnik. Coś, co tam tkwi, zdawałoby się, od wieków, nigdy nie ruszane z miejsca. Dookoła sterylny porządek (we wspomnianych już akademikach zdarza się on co prawda jedynie dziewczętom, myślę jednak, że można coś podobnego przyjąć). Zero kurzu. Zaprogramowany i co jakiś czas odświeżany ład. Żadnych cholernych paprochów (za drzwiami widziałem odkurzacz). Teraz odsuwamy. Powoli i z namaszczeniem. To pianino, tapczan, czy też paskudną meblościankę, krytą błyszczącym się jak psu jaja fornirem. I co? Nie, nie chodzi mi o wstyd. Sam go odczuwam, przyznajcie jednak, że jesteście autentycznie zaskoczeni! Niezły syf, co? No właśnie. Skonstatowałem to dziś nad ranem, gdy zabrałem się za mozolne porządkowanie własnych myśli. Niezły syf pod tym tapczanem. Kurz zmechacił się i sfilcował. Powinniśmy częściej odsuwać od ściany wielkogabarytowe meble i z rzadka tylko używane sprzęty. To, co się za nimi gromadzi, nienajlepiej o nas świadczy… Równie rzadko o nich myślę, przyznaję, jak rzadko sprzątam za sofą. Równie rzadko myślę o tych kobietach, choć ich los przejmuje do żywego i zagląda w oczy z bliska, jak niedyskretni sąsiedzi, spoglądający zza pożółkłych firan. Tak… Myślę o nich nie dość często, a przynajmniej nie tak często, jak na to zasługują. Oczywiście nie jest to kwestią zasług niczyich i napisałem tak po prostu tylko po to, by ładnie zabrzmiało. Przysiadłem nad kawałkiem rodzącej się w bólach prozy i nie mogę tutaj epatować regularnym rymem. W zestawieniu z poetyckimi, możliwości prozaika kurczą się jak wystawione na mróz przyrodzenie. Nie mogę więc olśniewać potencjalnych czytelników poprawną składnią, a jedynym środkiem wyrazu, mogącym być katalizatorem mojej więzi z nimi, jest subtelna ironia. Odtąd nie miejcie mi jej za złe.



Nie ma na to dowodu i brzmi to jak kolejna teoria spiskowa, zdaje się jednak, że chorzy pozostający w stanie wegetatywnym zdolni są niekiedy odbierać bodźce z otoczenia, choć nie są w stanie poruszyć powieką. Sądzę, że liczba naszych zmysłów przewyższa .




A teraz coś dodatkowego !! Dla dziewczyn bez swojej 2. połówki. 


1. Zwykle zakochany mężczyzna chce wiedzieć wszystko o kobiecie, będzie starał się dowiedzieć, z kim spędzasz czas, co lubisz jeść i co sprawia, że się śmiejesz. Zatroszczy się również o twoje uczucia, jeśli będziesz szczęśliwa, on także poczuje się szczęśliwy, jeśli będziesz przygnębiona, jego uśmiech od razu zniknie z twarzy. Poza tym zauważysz, że on nie będzie robił tego z przymusu ale z czystych chęci.



2. Nigdy nie będzie próbował zagadać ani zrobić jakiegokolwiek wrażenie na nowej dziewczynie, która będzie w jego pobliżu, nie ważne jak bardzo byłaby piękna i atrakcyjna, ponieważ jego serce należy do ciebie.

 3. Na wszystkie imprezy planuje wyjść z tobą. Nie zaprasza na nie znajomych czy kolegów z pracy.

4. Nie opowiada już żadnych historii z przeszłości o swojej byłej dziewczynie, ponieważ dla niego, teraz jest czas, aby mówić tylko o was.

5. W większej grupie osób, on skupia swoją uwagę wyłącznie na tobie! Nawet jeśli będzie czymś zajęty będzie zerkał na ciebie co jakiś czas.

6. Gdy potrzebuje jakiejś rzeczy, zawsze przychodzi z tym do ciebie. Szuka każdej okazji i wynajduje preteksty, by spędzić z tobą jak najwięcej czasu. Prosi cię, byś pomogła wybrać mu prezent dla matki, byś pomogła urządzić mu pokój, byś pożyczyła mu książkę itp.

7. Jest strasznie niezadowolony, gdy inni mężczyźni kręcą się wokół ciebie. Nie może znieść, gdy cię bawią i gdy z nimi flirtujesz. 
 8. Jeśli nadal nie masz pewności, zawsze możesz zrobić eksperyment. Wyjdź ze swoją koleżanką na imprezę, i zadzwoń do niego w środku nocy, że koleżanka cię zostawiła i że kręci się wokół ciebie podejrzany typ i boisz się, że czegoś ci dosypał. Zobaczysz, jeśli cię kocha, zjawi się od razu! 



Andzia. co tam ??






poniedziałek, 19 listopada 2012

pełna szafa ...

Jo !

pełna szafa, czyli historia pewnej miłości

– No, nie... Nie mam się w co ubrać! – dobiegł go znajomy głos z sypialni. Sentencja ta wywołała u niego drżenie lewej brwi. Stwierdzenie to stanowiło w ich związku niemal mantrę. Pojawiało się regularnie. Przy wyjściu do teatru i opery. Gdy szli na imprezę do znajomych. Czy nawet na głupie zakupy do marketu. Kiedyś reagował na nie z uśmiechem. Teraz po prostu go irytowało. Oprócz wiadomego roszczeniowego sensu tego zdania, wkurzała go również sama forma. To nigdy nie było „Nie wiem co założyć” czy „Nie mogę się zdecydować które spodnie wybrać”. To zawsze
– Dlaczego mnie to nie dziwi – odparł ironicznie Jacek – i co ja mam ci na to poradzić kochanie?
– Musisz mi kupić nową bluzeczkę, Jacusiu.
„No jasne nowa bluzeczka. Jakby sześćdziesiąt cztery inne to było za mało. Albo wszystkie nagle wyszły z mody” – pomyślał, ale dla świętego spokoju odparł tylko:
– Dobrze kochanie – uśmiechnął się najszczerzej jak potrafił – ale załóż już dziś jakąś starą. Musimy zaraz wychodzić.
– Oj tam musimy... – ramiona „miłości jego życia” podskoczyły do góry w geście obojętności – najwyżej się troszkę spóźnimy.
– Zawsze się, kurna, spóźniamy – mruknął Jacek pod nosem.
– Hmm?
– Yyyy – szybkie przemyślenie strategii – może włóż tą obcisłą różową. Jesteś w niej bardzo seksi.
– No nie wiem – lekki rumieniec pojawia się na policzkach – chyba wyglądam w niej trochę grubo.
„No ja chyba zaraz nie wyrobię – pomyślał z jeszcze większą irytacją – druga bomba odpalona. Panie, daj mi więcej cierpliwości, bo czasem sama miłość nie wystarcza”.
– Wcale nie wyglądasz w niej grubo – całus w policzek wyraził niewypowiedzianą prośbę – Idziemy?
– No już dobrze pysiaczku – słodki uśmiech stanowił nagrodę za cierpliwość – Wezmę tą zieloną z Gandhim, ale ty załóż coś różowego.
– Wiesz przecież kochanie, że nie lubię tego koloru – odparł, ale już wiedział kończąc to zdanie, że popełnił błąd.
– To dlaczego każesz mi w nim chodzić?!
– Ale...
– Że niby co? Kura domowa to musi się wyróżniać? Bo co, że nie pracuje to mi się szacunek nie należy?
– Ale kochanie...
Nie dokończył, bo żałosny szloch wypełnił sypialnie. To było najgorsze co mogło go dziś spotkać. Trzecia bomba, ta nowej generacji, przy której ta co spadła na Hiroszimę, czyli „Nie mam się w co ubrać”, wyglądała jak marny fajerwerk.
Zawsze cenił sobie wypracowany przed laty układ. Ja pracuję, ty gotujesz i sprzątasz. Ja otwieram słoiki, ty wybierasz tapetę na ścianę. Różnili się, ale przez to również uzupełniali. Jednak dla niego ten płacz był zawsze czymś niepojętym. Był twardzielem i obce mu było mazgajstwo. Zwłaszcza z tak błahych powodów. Na szczęście i na to wypracował już sobie sposób.
Mocno objęcie ramionami i uścisk. Kilka uspokajających słów i sytuacja powoli wróciła do normy.
– Możemy już wyjść kochanie?
– Tak – lekkie pociągnięcie nosem – wiesz, że bardzo cię kocham Jacusiu.
– Ja ciebie też Wojtusiu. Ja ciebie też...

Andzia

piątek, 16 listopada 2012

:( ;( ;(

Hej jeżeli Klaudia odchodzi to ja sama będę pisać niestety taki przypadł mój los ;(. Może ten blog teraz mniej będzie ciekawszy, bo odeszła Klaudia. Dobrze od dziś będę pisać wiersze i niekiedy historie.

Złamane serce
Smutne są kwiaty
Co więdną bez słońca
Lecz smutniejsze jest serce
Co kocha bez końca

Wiersz na pożegnanie 
Witam Kochanie!
Wstawaj na śniadanie!
Zjadłabym je z Tobą,
lecz na osobności,
po spędzonej wspólnie z Tobą nocy.
Na kolanku bym usiadła,
buzi w usta słodko dała.
Bo tak serce sercu mówi,
że się KOCHA, a nie tylko lubi 
 
Przepraszam 
  Przepraszam, że Cię skrzywdziłem,
Przepraszam, że Cię zraniłem,
byłem głupi i nieźle narobiłem,
To że mnie juź tak nie lubisz
do stu procent zasłużyłem,
KOCHAM Cię i nie chce Cię stracić,
Kochanie możesz mi wybaczyć? 
 
Dla przyjaciela
  Nie zrywaj nici przyjaźni
Bo nie wiesz czym grozi zerwanie.
Choć nitkę zwiążesz
 
 SMS ślubny
 Wiwat, Wiwat, Młoda Para! Dalej niech się bocian stara!
Za ten bohaterski czyn, Niechaj pierwszy będzie syn! 
 
 Andzia :( Trochę smutne wiem taki dzień.
 
 
 

poniedziałek, 12 listopada 2012

Pożegnanie ;(

Hi!
Pisze dziś na tym blogu po raz ostatni. Jaki jest powód mojego odejścia? Nie ukrywam, że wkurzyłam się na Andzie. Chcę prowadzić bloga z kimś bardziej odpowiedzialnym, który pisał by notki na blogu. To ona jest administratorem bloga. Ok, ale to nie jest powód by z głupich powodów nie pisać. Teraz będę pisać innego bloga, tez o miłosnych historiach, ale z kimś innym. Andzia jeśli to czytasz to nie obraź się. Teraz będę pisać pod tym adresem: http://milosnehistori.blogspot.com/

Klaudia

niedziela, 11 listopada 2012

Ania i Dawid cz.3

Ania i Dawid cz.3

Po śniadanku Ania się ubrała i razem z Dawidem wyszli z domu . Dawid chciał ją odprowadzić pod dom ale Ania poprosiła żeby pożegnali się szybciej.Na pożegnanie namiętnie się pocałowali. Dawid poprosił by później była na gadu-gadu.
 Gdy Ania wróciła do domu babcia wcale nie była zła..
zaraz zadzwoniła do koleżanki. Ania wzięła prochy i wyszła.
 Długo nie wracała ale przyszła o 20,00 .
Weszła na gadu i pisała z Dawidem postanowili jutro się spotkać o 9,30 na śniadanie w jakieś kawiarence.
Ania poszła spać .

Rano wstała spojrzała na zegarek i była już 9,25 .Dziewczyna szybko się ubrała i pobiegła do kawiarni. Niestety... przebiegła na czerwony świetle i wpadła pod samochód ...
Dawid czekał do 10,20 potem poszedł do domu, komórkę miała wyłączoną więc pomyślał że go olała. Był na nią wściekły i poszedł do domu. Czekał na nią na gg ale jej nie było.

Gdy babcia dowiedziała się że zmarła na miejscu dostała zawał. Nie dało się jej uratować. Zmarła w ten sam dzień co jej wnuczka.

Nie miał ich kto pochować została tylko córka babci tz. Ciocia Ani .
Ciotka mieszkała 40 km od ich domu ,przyjechała jak szybko mogła była zrozpaczona !

 Dawid na drugi dzień ok. 11,00 postanowił zajrzeć do Ani i z nią porozmawiać... Gdy zadzwonił do drzwi otworzyła ciotka Ani... była ubrana na czarno miała zapłakaną twarz.
 -Dzień dobry. Jest Ania? Na te słowa kobieta wybuchła płaczem i usiadła na podłodze Dawid pomógł jej wstać
-Ale co się stało, co z Ania? A gdzie jej babcia? Proszę się uspokoić ... niech mi pani wszystko opowie
-Booo... Ania wczoraj rano zmarła w wypadku... potrącił ją samochód-
Na te słowa Dawidowi zaczęły płynąc łzy...źle się poczuł nie wiedział co się dzieje!
-A  Ani babcia miała zawał...
 -Współczucia... ale... nie rozumiem... jak... jak... jak to się stało!
– Dawid był cały zapłakany
Poszedł do Ani pokoju , zapytał się czy może parę zdjęć ciocia się zgodziła.
Pozabierał jeszcze parę rzeczy: misie, poduszkę , róże którą dostała od niego ...
włączył komputer i zrobił na jej gg opis:
 „Ania zasnęła na zawsze. Nie wiedziała że ją kocham. Aniu słońce śpij [*]”
i wyłączył ze łzami w oczach komputer.
Znalazł pamiętnik Ani i także go zabrał.
 Na pogrzebie było 15 osób... bardzo mało...
Dawid przychodził codziennie na cmentarz i przynosił czerwone róże ..
 2 lata później Dawid zginął ... utopił się ... pewnie teraz jest razem z Anią...

Klaudia

Ania i Dawid cz.2 i przeprosiny

Hejka!
Ja i Andzia długo nie pisałyśmy, ale cóż... wybaczcie. Byłam lekko chora i nie mogłam wysłać tekstu Andzi, a mi samej się pisać nie chciało. Przejdźmy do opowiadania. Teraz zamieszczę 2 część, a później ostatnią.

Ania i Dawid cz.2

Dawid postanowił być wcześniej bo nie wypada się spóźniać. Usiadł na ławeczkę w umówionym miejscu i czekał. Był zdenerwowany nie wiedział jaką przyjąć pozycje co chwile ją zmieniał grzebał coś w telefonie , wstawał chodził w tą i z powrotem nie wiedział co z sobą zrobić.
O 13,50 w oddali zauważył że idzie w jego stronę Ania... był bardzo spięty.. wstał i poszedł w jej stronę ...
dziewczyna na chwilę przystanęła bała się podejść, odwróciła się w drugą stronę i spuściła głowę nie wiedziała co robi.
Dawid podbiegł do niej złapał ja za ramię i odwrócił przywitał się i przeprosił że ją przestraszył dziewczyna się uśmiechnęła .Wręczył jej śliczną czerwoną róże. Podziękowała. Chłopak powiedział że chce buziaka i nastawił policzek, dziewczyna uśmiechnęła się i dała buziaka. Chłopak spojrzał jej prosto w oczy i powiedział że nie spodziewał się że jednak dostanie tego buziaka i jej także go odwzajemnił . Ania się zaczerwieniła.
 Powoli atmosfera się rozluźniała . Dawid postanowił że się z nią przejdzie. Pochodzili po parku wyszli trochę do miasta. Dawid złapał nawet Anie za rękę.
 Poszli razem na gorąca czekolade bo na jedzenie nie mieli ochoty.
Dawid zaprosił Anie do swojego domu bo zaczęło padać a byli w pobliżu. Dziewczyna pod namową się zgodziła.
Siedzieli na kanapie i oglądali jakiś serial w końcu Ania zasnęła na ramieniu Dawida on ją pogłaskał i także zasnął .

Gdy rano Dawid obudził się pierwszy wstał szybko żeby nie obudzić Ani i poszedł zrobić śniadanie.
Gdy wszedł do pokoju Ania otwierała oczy i szybko siadając pytała która godzina.
 -Spokojnie. Zasnęłaś u mnie . Jest 9,00
-Co? Jak to? Babci mnie zabije! Co tu się działo?
-Nic zasnęłaś na moim ramieniu a ja zaraz po tobie...
-Przepraszam . –spuściła głowę
-No co ty? Przestań miło było i nadal jest
-Ja już powinnam wracać...
-Nie ma mowy. Bez śniadania nigdzie Cię nie wypuszczę!
-Dobrze zostanę ale obiecaj że mnie odprowadzisz do domu o dziesiątej
-Ok. A teraz jedz .

Klaudia

środa, 7 listopada 2012

''Ania i Dawid''

Hellow :)
jak tam? dziś nowe opowiadanie. :)

Ania i Dawid 

 Ania jak zwykle nie mając co robić w domu zalogowała się na czat .Po chwili zaklikał do niej pewien chłopak.

Dini: Hey poklikasz?
Aniusiaczek: jasne... jak masz na imię?
Dini: Dawid , a ty zapewne Ania tak?
Aniusiaczek: Tak zgadza się. Miło poznać . Skąd klikasz?
Dini: Mi także. Z Wawy a ty?
Aniusiaczek: Hm ja także ;)
Dini: A ile masz lat?
Aniusiaczek: 14 a Ty?
Dini: ja ehmm... starszy jestem ... mam 19
Aniusiaczek: Spoko mi pasuje :D
Dini: To świetnie bo mi także

Wymienili się nr gadu-gadu pisali do późnej nocy... powoli się zapoznawali. Już dużo o sobie wiedzieli...wymienili się fotkami...Po mimo różnicy wieku świetnie się dogadywali .

Po miesiącu długich rozmów Dawid zaproponował spotkanie .Ania się zgodziła .Dawid zaproponował spotkanie w parku ok. 14,00 .Ania zgodziła się bo wiedziała że o tej godzinie będzie tam dużo ludzi i będzie się czuć bezpiecznie. Oby dwaj bali się tego spotkania ale za razem byli bardzo podekscytowani.

 Nadszedł dzień spotkania .
 Ania postanowiła ubrać się w spódniczkę ale nie mini ponieważ chłopak by mógł sobie źle o niej pomyśleć, ubrała do tego śliczną bluzkę z nie wielkim dekoltem i z odkrytym brzuchem .Na to dżinsową katanę .Wymalowała się lekko, ładnie ułożyła włosy i wypryskała się perfumami.
Chłopak ubrał dżinsy i do tego koszulę w paski wyperfumował się i wyszedł z domu.

Klaudia

wtorek, 6 listopada 2012

Przyjaciółka odbiła mi chłopaka cz.3

Siema!!
 Dziś nie będę się rozpisywać więc zaczne od części następnej.

Część 3


W jednej chwili cały świat zwalił mi się na głowę. Wszystko co tak skrzętnie zbierałam, by być szczęśliwa, rozsypało się i na pewno nie da się ułożyć z powrotem. Stoimy tak naprzeciw siebie, aż w końcu Maciej rusza się i ciągnie za sobą speszoną Asię. Są teraz na wyciągnięcie ręki... Mogę ich uderzyć w twarz. Mogę na nich nakrzyczeć, ubliżać... Nie robię nic. Stoję, patrząc niewidzącym wzrokiem w przestrzeń. W piękne słońce, bezchmurne niebo... W świat, który dotychczas był dla mnie taki łaskawy, taki wspaniały. A teraz? Stał się szary, ponury i niesprawiedliwy.
- Tak jakoś wyszło... - Maciej próbuje się tłumaczyć. - Dziś jest rocznica - mówię, jakbym nie słyszała tego, co powiedział.
- Jaka? - pyta Asia.
- Nasza... - zaczyna Maciej, ale nie pozwalam mu dokończyć:
- Już nie nasza. Jeśli chcesz - może być twoja. Nie ma już ,,nas". Jesteście ,,wy". Mnie już nie ma - mówię to ledwo dosłyszalnie... Odwracam się. Patrzę na moje trzęsące się dłonie i łzy, które kapnęły na palce i... fiołki, które miały pachnieć w moim pokoju. Rozwieram ręce, a fiołki, jak za błyśnięciem czarodziejskiej różdżki, spadają w trawę, powoli ginąc w roślinkach. Odchodzę. Z podniesioną głową, ale ze złamanym sercem. Łzy płyną strugami, a ja nic nie czuję, nic poza zdradą..., nic poza nią.
Jakimś cudem doszłam do domu. Leżę na łóżku, przytulając mojego kochanego pocieszyciela - misia. Dopiero teraz uświadamiam sobie, co się stało. Spoglądam w czarne guziki misiaczka, czyli w jego oczy. Są takie smutne. Wspominam. Powracam myślami do tego, co już nie powróci... Odeszli... Nie ma ich. Zostawili mnie samą. NIENAWIDZĘ ich. Łzy nie przestają płynąć. Dlaczego? Pytam miśka. Brak odpowiedzi. Szkoda, że nie możesz mi pomóc, och, jaka szkoda! Nie istnieje dla mnie przeszłość, teraźniejszość, a już tym bardziej przyszłość. Pozostała nicość... Nicość... Na ścianie wisi zdjęcie. A na nim Maciej, obejmujący mnie. Krajobrazem jest wodospad w Szklarskiej Porębie. Kamieńczyk... Wodospad, nad którym Maciej pocałował mnie po raz pierwszy... Było tak cudownie... Łzy przestały kapać. Pewnie zabrakło... Przecieram powieki. Ciągle zastanawiam się nad dalszym życiem. Wyobrażam sobie imprezy, na których będę musiała oglądać pewną parę, która zniszczyła mi życie... Spoglądam na zdjęcie... Bez namysłu biorę do ręki szklankę z herbatą.... Wypijam... Z całej siły rzucam w wiszącą ramkę, a w niej... on... i ja... Huk. Zdjęcie spada. Nie płaczę... Podnoszę z ziemi większy kawałek szkła i... patrzę jak z nadgarstka sączy się krew. Coraz więcej krwi i więcej... Przez mgłę widzę misia, na którego spadają strużki czerwonej wody... Nie czuję nic. Po raz drugi nic nie czuję. Żadnego bólu, po prostu nic. Przymykam powieki... Już nikt nie będzie wam przeszkadzał, nie będziecie mieć wyrzutów sumienia, nie musicie się ukrywać... Mamo przepraszam, ale Maciej i Asia też chcą być szczęśliwi, a ja przeszkadzałabym im w radości, której każdy chce w swym życiu zaznać... Gdzieś w oddali słychać śpiew Stachursky'ego - ,,Czuję i wiem"... Ginie... Ginę ja...


A teraz  wiersz podtytułem To ta...


To ta,która grzywkę ma na bok,
To ta, której śledzę każdy krok.
To ta, która jest marzeń spełnieniem,
To ta, która mój czas umila delikatnym spojrzeniem.
To ta, od której za dużo oczekuje,
To ta, której każdą jej rzeczą się przejmuje.
To ta, która ma uśmiech niosący ukojenie,
To ta, dla której jestem przewidzeniem.
To ta, przez którą czas wolniej płynie,
To ta, która z tajemniczości słynie.
To ta, dla niej każda piosenka, rymowanka,
Nawet zwykła, niepomalowana kolorowanka.
To ta, dla której każdy oddech,
Gdyby nie ona… I tu mój pech.
Bowiem…
To ta, w której mam nadzieję, że uwierzę, zaistnieję.
Lecz nadal kwiat znajomości więdnieje.
To ta, dla której ciągle nie istnieje…

                                 Andzia
Pozdrawiam wszystkich którzy czytają tego bloga.

poniedziałek, 5 listopada 2012

Przyjaciółka... cz.2


Siemka!
 Wrzucam kolejną część :)

Przyjaciółka odebrała mi chłopaka cz.2

W pewnym momencie słyszę chichot, jakoś dziwnie znajomy. Podnoszę głowę, wstaję... Na drugim końcu polany zauważam dwie sylwetki. Chłopaka i dziewczyny. Nie widzą mnie... Biegną, trzymając się za ręce. Są tacy szczęśliwi, prawie tak, jak ja i mój Maciej... Kochany Maciej... Ten chłopak przypomina mi sylwetkę jakiejś znanej osoby, ale nie mogę nikogo skojarzyć z tą kurtką...? Jednak... Coś mi świta... Ten czarny rękaw... Ten biały napis ADIDAS... Hmmm... Wiem!... Patrzę i patrzę, aż w końcu przestaję widzieć. Ostra, mleczna mgła zasnuwa moje oczy... Czuję napływające łzy, kręci mi się w głowie. Z mej twarzy znika uśmiech, czuję jakąś pustkę w sercu... Idę powoli w stronę pary. Nogi mam jak ,,z waty". Boli mnie głowa. Szczęśliwa para odwraca się do mnie bokiem. Chłopak przytula dziewczynę, aż w końcu zaczyna ją całować... Tak namiętnie, a zarazem czule obejmuje ją swymi silnymi ramionami. Przyglądam się dziewczynie. Taka znajoma... Może ze szkoły? Podchodzę bliżej, jestem około stu metrów od nich, gdy krew w żyłach zaczyna mi szybciej pulsować. Serce bije jak oszalałe, a nogi odmawiają posłuszeństwa... Widzę ich w całej okazałości... Takich szczęśliwych, zakochanych. Zauważają mnie. Speszeni przestają się całować. Ich dłonie rozplatają się, a wzrok ,,biega" po polanie omijając moją osobę. Stoimy naprzeciwko siebie, jakby do pojedynku. Mój wzrok wędruje od niej do niego. Patrzę i nie rozumiem albo... Albo nie chcę rozumieć?... Tak! Tak właśnie jest. Nie chcę zrozumieć, że w dniu, w którym powinnam cieszyć się życiem - straciłam radość i pogodę ducha. Straciłam wszystko. Dobry humor, szczęście, radość oraz to, co najważniejsze - chłopaka, którego kochałam z całego serca i przyjaciółkę, która była dla mnie jak siostra.

Klaudia




''Przyjaciółka odebrała mi chłopaka''+ wiersz

Siemka!
Jak tam po długim weekendzie? Mi się strasznie nuuudziło, no nie licząc niedzieli, bo miałam co robić. Andzia wpadła do mnie, żebym szła do kościoła i została do wieczora :) Przejdźmy teraz do notki.

Na początek wiersz. mi się on bardzo podoba. Niestety nie znam autora, ale to ktoś pod pseudonimem misiek^^ . 


Złocista gwiazda święci na niebie
Maluje oczy na ciemnym tle
Me serce tak bardzo tęskni do ciebie
I cicho prosi kochaj mnie 

Niechaj tęsknoty wiecznej siła 
przepoi istność naszą całą, 
by miłość bólem nagrodziła 
to, czego szczęście nam nie dało. 

Ciebie przy mnie nie ma
Świat bez Ciebie się kończy
I ja tego nie zmienię
Nie zmienię ,choć tęsknię
Tęsknie za Tobą
Bo Kocham
Wróć do mnie
Pocałuj, przytul
Bądź przy mnie
Na zawsze
Nie zostawiaj mnie!!!! 

Tam, na polu, grusza
Gałęziami rusza,
Za Tobą, Jacusiu,
Tęskni moja dusza! 

Serduszko moje małe z całych sił Cię kocha 
Do Ciebie ciągle tęskni za Tobą płacze i szlocha 
Zapomnieć o Tobie nie może choćby nie wiem jak chciało 
I teraz ciągle marzy by Twoje serduszko też je kochało 

Wyciągam do Ciebie Kochanie dłonie.
A w nich skulone serduszko moje.
Abyś poczuł jak tęsknie w tej chwili.
Jak pragnę abyśmy już razem byli.

I co? podoba wam się? Piszcie w komentarzach :)
Postanowiłam jeszcze skrócić te opowiadanie pt.''Przyjaciółka odebrała mi chłopaka'' do 3 części, by w tej notce nie było znowu tak dużo napisane.

Przyjaciółka odebrała mi chłopaka cz.1


...Dziś jest ,,ten" dzień. Dziś mija 6 miesięcy od mojego związku z Maciejem. Jestem szczęśliwa, ciągle się uśmiecham. To pewnie przez tą pogodę: słońce rozświetla całe niebo, a jego promienie ,,łaskoczą" każde wargi, aż ,,wykrzywiają" się w gorącym uśmiechu.

Idę na polanę, by nazrywać fiołków do wazonika. Patrzę na zegarek -, o, za niecałe dwie godziny mój Maciej przyjdzie do mnie. Ciekawe co dziś przyniesie... Ostatnio było pięć czerwonych różyczek, może teraz będzie ich sześć? Mnie jest wszystko jedno - najważniejsze, żeby był on, we własnej osobie. Nie mogę się doczekać. Chcę spojrzeć w jego błękitne oczy, zatopić się w tym czułym spojrzeniu, dotknąć jego warg moimi ustami. Och! Chcę krzyczeć z radości! Boże, dzięki ci, że dałeś mi tyle szczęścia, że zesłałeś tego kochanego Aniołka na ziemię, by dawał mi tyle szczęścia, tyle radości co dnia... Nachylam się - w zielonej trawie rośnie pęczek fioletowych, aromatycznie pachnących fiołków. Zrywam kilka gałązek... ,,Jestem zakochana!" - mówię do kwiatków, patrząc w ich płatki tak, jakby mnie rozumiały.


Polecam Wam również inny blog mój i Andzi: http://beczkasimiechu.blogspot.com/


Klaudia

sobota, 3 listopada 2012

Miłość tak daleka, a tak bliska

Hi!
Bez przedłużania.

Miłość tak daleka, a tak bliska


Ania jak zwykle nie mając co robić w domu zalogowała się na czat .Po chwili zaklikał do niej pewien chłopak.

Dini: Hey poklikasz?
Aniusiaczek: jasne... jak masz na imię?
Dini: Dawid , a ty zapewne Ania tak?
Aniusiaczek: Tak zgadza się. Miło poznać . Skąd klikasz?
Dini: Mi także. Z Wawy a ty?
Aniusiaczek: Hm ja także ;)
Dini: A ile masz lat?
Aniusiaczek: 14 a Ty?
Dini: ja ehmm... starszy jestem ... mam 19
Aniusiaczek: Spoko mi pasuje :D
Dini: To świetnie bo mi także

Wymienili się nr gadu-gadu pisali do późnej nocy... powoli się zapoznawali. Już dużo o sobie wiedzieli...wymienili się fotkami...Po mimo różnicy wieku świetnie się dogadywali .

Po miesiącu długich rozmów Dawid zaproponował spotkanie .Ania się zgodziła .Dawid zaproponował spotkanie w parku ok. 14,00 .Ania zgodziła się bo wiedziała że o tej godzinie będzie tam dużo ludzi i będzie się czuć bezpiecznie. Oby dwaj bali się tego spotkania ale za razem byli bardzo podekscytowani.

 Nadszedł dzień spotkania .
 Ania postanowiła ubrać się w spódniczkę ale nie mini ponieważ chłopak by mógł sobie źle o niej pomyśleć, ubrała do tego śliczną bluzkę z nie wielkim dekoltem i z odkrytym brzuchem .Na to dżinsową katanę .Wymalowała się lekko, ładnie ułożyła włosy i wypryskała się perfumami.
Chłopak ubrał dżinsy i do tego koszulę w paski wyperfumował się i wyszedł z domu.

Dawid postanowił być wcześniej bo nie wypada się spóźniać. Usiadł na ławeczkę w umówionym miejscu i czekał. Był zdenerwowany nie wiedział jaką przyjąć pozycje co chwile ją zmieniał grzebał coś w telefonie , wstawał chodził w tą i z powrotem nie wiedział co z sobą zrobić.
O 13,50 w oddali zauważył że idzie w jego stronę Ania... był bardzo spięty.. wstał i poszedł w jej stronę ...
dziewczyna na chwilę przystanęła bała się podejść, odwróciła się w drugą stronę i spuściła głowę nie wiedziała co robi.
Dawid podbiegł do niej złapał ja za ramię i odwrócił przywitał się i przeprosił że ją przestraszył dziewczyna się uśmiechnęła .Wręczył jej śliczną czerwoną róże. Podziękowała. Chłopak powiedział że chce buziaka i nastawił policzek, dziewczyna uśmiechnęła się i dała buziaka. Chłopak spojrzał jej prosto w oczy i powiedział że nie spodziewał się że jednak dostanie tego buziaka i jej także go odwzajemnił . Ania się zaczerwieniła.
 Powoli atmosfera się rozluźniała . Dawid postanowił że się z nią przejdzie. Pochodzili po parku wyszli trochę do miasta. Dawid złapał nawet Anie za rękę.
 Poszli razem na gorąca czekolade bo na jedzenie nie mieli ochoty.
Dawid zaprosił Anie do swojego domu bo zaczęło padać a byli w pobliżu. Dziewczyna pod namową się zgodziła.
Siedzieli na kanapie i oglądali jakiś serial w końcu Ania zasnęła na ramieniu Dawida on ją pogłaskał i także zasnął .

Gdy rano Dawid obudził się pierwszy wstał szybko żeby nie obudzić Ani i poszedł zrobić śniadanie.
Gdy wszedł do pokoju Ania otwierała oczy i szybko siadając pytała która godzina.
 -Spokojnie. Zasnęłaś u mnie . Jest 9,00
-Co? Jak to? Babci mnie zabije! Co tu się działo?
-Nic zasnęłaś na moim ramieniu a ja zaraz po tobie...
-Przepraszam . –spuściła głowę
-No co ty? Przestań miło było i nadal jest
-Ja już powinnam wracać...
-Nie ma mowy. Bez śniadania nigdzie Cię nie wypuszczę!
-Dobrze zostanę ale obiecaj że mnie odprowadzisz do domu o dziesiątej
-Ok. A teraz jedz .

Po śniadanku Ania się ubrała i razem z Dawidem wyszli z domu . Dawid chciał ją odprowadzić pod dom ale Ania poprosiła żeby pożegnali się szybciej.Na pożegnanie namiętnie się pocałowali. Dawid poprosił by później była na gadu-gadu.
 Gdy Ania wróciła do domu babcia wcale nie była zła..
zaraz zadzwoniła do koleżanki. Ania wzięła prochy i wyszła.
 Długo nie wracała ale przyszła o 20,00 .
Weszła na gadu i pisała z Dawidem postanowili jutro się spotkać o 9,30 na śniadanie w jakieś kawiarence.
Ania poszła spać .

Rano wstała spojrzała na zegarek i była już 9,25 .Dziewczyna szybko się ubrała i pobiegła do kawiarni. Niestety... przebiegła na czerwony świetle i wpadła pod samochód ...
Dawid czekał do 10,20 potem poszedł do domu, komórkę miała wyłączoną więc pomyślał że go olała. Był na nią wściekły i poszedł do domu. Czekał na nią na gg ale jej nie było.

Gdy babcia dowiedziała się że zmarła na miejscu dostała zawał. Nie dało się jej uratować. Zmarła w ten sam dzień co jej wnuczka.

Nie miał ich kto pochować została tylko córka babci tz. Ciocia Ani .
Ciotka mieszkała 40 km od ich domu ,przyjechała jak szybko mogła była zrozpaczona !

 Dawid na drugi dzień ok. 11,00 postanowił zajrzeć do Ani i z nią porozmawiać... Gdy zadzwonił do drzwi otworzyła ciotka Ani... była ubrana na czarno miała zapłakaną twarz.
 -Dzień dobry. Jest Ania? Na te słowa kobieta wybuchła płaczem i usiadła na podłodze Dawid pomógł jej wstać
-Ale co się stało, co z Ania? A gdzie jej babcia? Proszę się uspokoić ... niech mi pani wszystko opowie
-Booo... Ania wczoraj rano zmarła w wypadku... potrącił ją samochód-
Na te słowa Dawidowi zaczęły płynąc łzy...źle się poczuł nie wiedział co się dzieje!
-A  Ani babcia miała zawał...
 -Współczucia... ale... nie rozumiem... jak... jak... jak to się stało!
– Dawid był cały zapłakany
Poszedł do Ani pokoju , zapytał się czy może parę zdjęć ciocia się zgodziła.
Pozabierał jeszcze parę rzeczy: misie, poduszkę , róże którą dostała od niego ...
włączył komputer i zrobił na jej gg opis:
 „Ania zasnęła na zawsze. Nie wiedziała że ją kocham. Aniu słońce śpij [*]”
i wyłączył ze łzami w oczach komputer.
Znalazł pamiętnik Ani i także go zabrał.
 Na pogrzebie było 15 osób... bardzo mało...
Dawid przychodził codziennie na cmentarz i przynosił czerwone róże ..
 2 lata później Dawid zginął ... utopił się ... pewnei teraz jest razem z Anią...

Klaudia