środa, 21 listopada 2012

Z powrotem

Siemka!
Postanowiłam znów pisać z Andzią.



Nie bede wam wszystkiego szczegolowo opisywac bo zanudzicie sie na smierc. Moje serduszko jest zajete juz ponad poltora roku. Poltora roku... smutkow... zmartwien....cier pien... ale tez chwil wspanialych dla ktorych czlowiek chcialby zatrzymac czas, dla ktorych pragnie zyc. Zaczelo sie calkiem normalnie. On- 3 klasa gimnazjum (nie bede pisac imienia bo to nieistotne), Ja- 2 klasa gimnazjum. Poznalismy sie calkiem normalnie. Zostalam przewodniczaca szkoly, a ze on byl "od sprzetu" to trudno bylo nie miec z nim kontaktu :P Mialam chlopaka wiec nie zwracalam na niego zbytniej uwagi... jednak pewna dyskoteka wszystko zmienila... na tej dyskotece poznalam go blizej,rozmawiali my troszke i doszlam do wniosku ze to bardzo fajny chlopak. Tak mijaly miesiace... zauwazalam ze on sie mna interesuje, ale zauwazalam takze w sobie ze on juz nie jest mi obojetny... Az pewnego dnia poprosil abysmy byli razem... nie zgodzilam sie,poniewaz on mial jeszcze jakas dziewczyne na oku (trojkacik? nie to nie dla mnie), ja mialam chlopaka, a tak pozatym nie bylam jeszcze przygotowana, nie bylam pewna swoich uczuc... ale teraz bardzo zaluje swojej decyzji...Po tym wszystkim nie odzywalismy sie do siebie, on twierdzil ze bardzo mocno go zranilam,i ja to doskonale wiedzialam. Widzialam ze bardzo mocno cierpi, i ja takze cierpialam.Nie moge sobie wybaczyc tego ze zaprzepascilam to wszystko. Staralam sie wszystko naprawic, powiedzialam mu co do niego czuje.On twierdzil ze to same klamstwa... nie bylpewny moich uczyc, ranil mnie czasami bardzo mocno, chcial zadac mi taki sam bol,jaki ja zadalam mu.Rozumialam go,rozumialam dlaczego to wszystko robi... Mowil ze to juz koniec,jednak swoim zachowaniem przeczyl samemu sobie, wiedzialam ze byl zazdrosny, zdarzaly sie chwile kiedy bylismy bardzo blisko, takimi chwilami zylam. Od tego czasu minelo juz ponad rok. Miedzy mna a nim uklada sie roznie, byly momenty kiedy bylismy bardzo mocno polkoceni,ale byly tez i te o ktorych mozna wspominac.... i wspominac... i tak to sie ciagnie po dzien dzisiejszy... on doskoanle wie co do niego czuje,probowalam juz zapomniec, znalezc sobie chloapka,lecz to wszystko wraca...jak bedzie? nie wiem... wiem tylko tyle ze naprawde bardzo mi na nim zalezy, jeszcze dla nikogo nie pisalam wierszy, a on jest tym pierwszym... pierwszym dla ktorego poswiecilabym tak wiele....

Kilka cytatów:

Gram miłości ma większą wartość niż tona luksusu.

Pierwsze westchnienie miłości to ostatnie wejrzenie rozumu.

Miłość nie leci z kranu jak woda, nie możesz jej odkręcać i zakręcać, kiedy tylko zechcesz.



Mam dla Was tez wyjasnienie, definicję słowa Miłość :)

Milosc - jest jak narkotyk. Na poczatku odczuwasz euforie, poddajesz sie calkowitemu nowemu uczuciu. A nastepnego dnia chcesz wiecej. I choc jeszcze nie wpadles w nalog, to jednak poczules juz jej smak i wierzysz, ze bedziesz mogl nad nia zapanowac. Myslisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz sie do niej i stajesz sie uzalezniony, wtedy myslisz o niej przez trzy godziny a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w poblizu, czujesz to samo co narkomani, kiedy nie moga zdobyc narkotyku. Oni kradna i ponizaja sie, by za wszelka cene dostac to czego tak bardzo im brakuje.
A ty jestes gotow na wszystko, by zdobyc milosc?

Klaudia



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz